Pomysł na ten post zrodził się w mojej głowie po powrocie z dzisiejszego treningu.
Wszystko było jak zawsze, trening wszedł nadzwyczaj dobrze. Nogi paliły nadzwyczaj mocno, a prędkość była nadzwyczaj dobra 😄😄
Jak za każdym razem przerzucam trening ze swojego zegarka i czekam na rezultat, żeby móc przejrzeć ten mój wynik, a nóż widelec wpadł jakiś QOM na stravie?
A tu pupa blada, liczby niby są, a ślad z gps'a gdzie? Jak ja teraz prześledzę mój wynik na okolicznych górkach? Inni przecież nie będą wiedzieli, że zrobiłam taki mocny trening, nawet nie będą mogli zerknąć gdzie pojechałam...
Takie myśli mogą pojawić się w głowach każdego z nas, ja nie ukrywam, że też w małym stopniu byłam poirytowana tą sytuacją z nie działającą stravą.
Tylko, że tak na dobrą sprawę to przecież nie o to w tym wszystkim chodzi..
Świat się nie zawali gdy znajomi nie obczają jednego z naszych treningów.
Na rowerze powinniśmy jeździć dla siebie a nie dla innych. Dla siebie, a nie dla cyferek i ciągłego ataku na QOM'y i KOM'y (mam nadzieję, że dobrze te skróty piszę, bo skomplikowane to jest strasznie😃)
Żyjemy teraz w XXI wieku i erze internetu, ja nie mówię, że jest to złe. Sama jestem zakręcona na przykład na punkcie instagrama. ( możesz obczaić mnie tu ➪instagram). Chodzi po prostu oto, abyśmy znali umiar i potrafili się zatrzymać choćby na chwilę i popodziwiać to co jest dookoła nas.. Bo świat naprawdę jest piękny, a najważniejsze jest to co w naszych głowach!
Dzięki za przeczytanie do końca! Do następnego!


Komentarze
Prześlij komentarz